Od dłuższego czasu tunele aerodynamiczne są wspaniałą formą podniesienia swoich umiejętności. Najczęściej jeździmy tam zimą lub wczesną wiosną, kiedy u nas zalega jeszcze śnieg lub pada deszcz. Ciekawostką jest rywalizacja rożnych organizatorów w ilości wykupionego czasu. Stało się to wręcz tradycją, takim można by powiedzieć maratonem. Z opisywanych relacji wynika, że niektóre osoby potrafią w ciągu jednego dnia spędzić od 30 minut do godziny w tunelu. Nasuwa się więc następujące pytanie, czy ten trening jest efektywny i czy to tylko zwykle nabijanie czasu, żeby pochwalić się przed znajomymi i zabłysnąć w środowisku. W tym przypadku jak w każdym treningu sportowym w grę przychodzi metodyka szkolenia i trochę wiedzy trenerskiej.
Z ostatnich obserwacji i doświadczeń wynika, ze człowiek jest efektywny w tego typu treningu od 10 do 20 minut dziennie. Skąd ta rozbieżność, wiadomo młodsze osoby lub bardziej wysportowane są lepiej przygotowane do dłuższego wysiłku i treningu. Osoby nie uprawiające sportu i starsze, są bardziej podatne na zmęczenie. Mówimy tu o osobach młodych i starszych, ponieważ wiek osób latających w symulatorach skoku zaczyna się już od 8-10 lat w zależności od kraju do 70 roku i czasami wzwyż. Zmęczenie znaczy, brak chęci do dalszego treningu, brak siły, regeneracja następuję o wiele wolniej. Wniosek jest taki, że latamy w tunelu i tracimy nasz cenny czas, a przede wszystkim swoje pieniądze.
Taki sam efekt zmęczenia powstaje podczas skoków na lotnisku, dochodzi tu dodatkowy element taki jak promieniowanie słoneczne oraz niedobór tlenu związany ze zmiana wysokości. Wiele osób skaczących pewnie to zauważyła jak jest zmęczoną po pięknym słonecznym dniu i wykonaniu siedmiu skoków dziennie. A to tylko 7 skoków, czyli można powiedzieć, 7 minut w symulatorze. Sesja treningowa w nim to 2 do 2,5 min w zależności od symulatora. Czyli rozumując logicznie 15 minut latania to jest wykonanie 15 skoków z 4000 m. Wspólny element, który występuje tutaj dla obu wymienionych sytuacji to odwodnienie organizmu. W tunelu tak jak i na strefie należy pić dużo wody.
Następnym elementem wspólnym dla intensywnego skakania lub treningu są zakwasy mięśni. Nie będzie tutaj wiele o nich mowy, bo nie jest to coś niezwykłego. Każdy kto biegał, jeździł na rowerze, pływał itd. miał w swoim życiu zakwasy. Pomocna rzeczą przy ich wyeliminowaniu jest tak jak wyżej pisałem picie dużej ilości wody, która to ochładza organizm i pomaga usunąć toksyny. Inna formą uniknięcia zakwasów jest trening przygotowawczy ogólnorozwojowy, czyli wszystkie mięsnie pracują równomiernie. Nie robimy ćwiczeń z dużym obciążeniem, ale staramy się nie ominąć żadnej partii mięśni. Tak bardziej obrazowo, drobne 3-4 kilometrowe przebieżki, chodzenie na basen, siłownia, jazda na rowerze wszystko to połączone z dobra rozgrzewka i ćwiczeniami rozciągającymi na koniec spowoduje, ze będziemy śmigać w tunelu i nic nas nie zaskoczy. Również drobne urazy (małe potłuczenia) które się w trakcie takiego latania zdarzają łatwiej jest znieść.
Przejedzmy do następnego działu jakim jest planowanie treningu. Fajnie jest latać w symulatorze skoków, tak jak i fajnie jest skakać ze spadochronem, ale im dłużej skaczemy lub latamy to potrzebujemy kogoś takiego jak "Coach" lub partnera do wspólnego latania. Oprócz partnera najważniejszy jest plan latania. Nie polecamy wskakiwania do tunelu i polatania dla latania, o tak sobie spontanicznie, bo mamy czas do wylatania. Każde wejście powinno mieć swój cel do osiągnięcia. Wchodząc do tunelu mamy zaplanowane ćwiczenia i co ważne - plan awaryjny w wypadku, gdyby coś poszło nie po naszej myśli. Wszystko to po to, żeby nie tracić czasu i pieniędzy. Latać w symulatorze i patrzeć sobie w oczy to już potrafi każdy, a nie sadzę, żeby każdego to satysfakcjonowało.
Po wykonanym ćwiczeniu najlepiej zrobić krotki brefing, omówić i skorygować powstałe lub zauważone błędy. Następny element to wiara w siebie, czyli system motywacji. Tu mamy do czynienia z czystą psychologia. Jak pokazał nam ostatni i poprzedni wyjazd do Aerokartu trener, instruktor musi być wzorem dla ucznia, musi powstać miedzy nimi swoista więź. Jeśli uczeń zaufa instruktorowi i wierzy w siebie to może wykonać ewolucje o których mógł tylko pomarzyć. Przykładem jest ostatni wyjazd, gdzie kilku młodych skoczków założyło sobie, ze opanują podstawowe figury i będą latać w dwójkach. Jak się okazało na koniec kręcili z góry zaplanowane formacje trójkowe i opanowali elementy przemieszczania się w trzech wymiarach w dwójce bez większych problemów.
Myślę, ze każdy kto planuje trening w symulatorze skoków lub naukę w nim jako uczeń skoczek powinien przeczytać ten teks i przed wyjazdem na tunel wymusić na swoim instruktorze lub organizatorze imprezy taki program latania, żeby oprócz zmęczenia odbyć efektywny trening, który podniesie poziom naszego latania i nauczy nas nowych rzeczy.
Biorąc pod uwagę kwestie wiekowe, coraz częściej możemy spotkać wśród uczniów osoby w przedziale od 30 do 40 roku życia. Dlaczego tak się dzieje?. Młode osoby i studenci zazwyczaj nie maja pieniędzy na tego typu "zabawę". Często wyżej wymienione osoby to takie, które mają ustabilizowaną sytuację zawodową i pewien fundusz pozwalający na rekreacje w tunelu. Wiem, ze już była o tym mowa, ale warto wiedzieć, kto z nami jedzie na tunel, a nie kto wykupił więcej czasu. Każdy skoczek nawet ten co będzie latał dziesięć minut potrzebuje tak samo naszej uwagi i odpowiedniego programu, żeby wylatany czas był jak najbardziej efektywny.
Życzymy udanej zabawy i przyjemnych lotów oraz skoków. Żeby sport ten sprawiał wam przyjemność, a nie kompletne wyczerpanie organizmu i brak chęci do dalszej podniebnej zabawy.
Autor: Jerzy Sacharczuk















