Sezon skoczny w Polsce szybko dobiegł końca i mimo wielu ciekawych wydarzeń pozostawił Nam duży niedosyt. W kilku głowach po raz kolejny zakiełkował więc pomysł zorganizowania wyjazdu na tunel. Ot tak żeby polatać, potrenować i odprężyć się jak to zwykle bywa na skokach.Kilka rozmów telefonicznych, kilka maili i od pomysłu do realizacji czas upłynął nadzwyczaj szybko. W tym roku wybór padł na „Skydive Arena" w Czeskiej Pradze.
Dlaczego Praga ? - ktoś zapyta. Ponieważ to piękne i warte zobaczenia miasto, a my jako zaprawieniu w boju turyści nie tylko lataniem żyjemy ale i chęcią zobaczenia tego i owego...
Program wyjazdu był dość napięty – wyjazd samochodami w piątek, nocna jazda i przyjazd w sobotę, chwila na odpoczynek i wyprawa na miasto.
A w Pradze - dzikie tłumy turystów, wszędzie świąteczny wystrój ulic i sklepów i niepowtarzalny klimat starówki. Wszyscy byliśmy oczarowani pięknymi zabytkami, starymi kamienicami, wąskimi uliczkami i niezwykłymi rzeźbami na które trafiliśmy.
Niedzielę przeznaczyliśmy na latanie w tunelu.
Do wykonania mieliśmy bardzo ambitny plan zwłaszcza, że nasza załoga składała się w sumie 14-sto osobowej grupy w tym z zaprzyjaźnionych z Nami studentów i samodzielnych skoczków: Maćka R., Łukasza "Picka", Rafała "Rafcia", Krzysia K., Mariusza G., Cezarego P., Darka, Danusi i Maćka S. oraz
dwóch coachów: Cezarego i Arnolda. W naszej drużynie szkolącej zabrakło tym razem Karoliny i Jerzego, ale cóż każdy ma swoje obowiązki!
Plan latania był prosty. Skorygować podstawowe błędy, rozszerzyć i utrwalić dotychczasowe umiejętności samodzielnych skoczków oraz poskromić naszych nowych AFF-owców Cezarego, Danusię i Maćka S.
Z doświadczenia wiemy, że większość skoczków nie zdaje sobie sprawy, że ich płaskie spadanie przypomina bardziej trajektorię opadającego liścia niż stabilne spadanie po jednej linii w dół. W powietrzu trudno bowiem o punkty odniesienia. Okazuje się, że płaskie spadanie może być wyzwaniem nie mniej trudnym jak nauka popularnego Free Fly.
Wszyscy jednak poradzili sobie fantastycznie. Nasi chłopcy i dziewczęta porobili duże postępy, nowi studenci na poziomie zadowalającym opanowali sztukę płaskiego spadania. Szczególnie dumni jesteśmy z Maćka i Danusi, którzy jako totalni cywile w spadochroniarstwie postępami w lataniu zawstydziliby niejednego spadochroniarza. Brawo zuchy!
Sam wyjazd dla wszystkich był bardzo udany. No i co ważne po naszym wyjeździe hotel się nie zawalił, tunel jak stał tak stoi i czeka kiedy przyjedziemy tam znowu! A to już postanowione zwłaszcza, że wszyscy uczestnicy obecnego wyjazdu zgodnie pytali - To kiedy znowu jedziemy?
Tak więc postanowione! Kolejny wyjazd w lutym 2012 r.















